Kalendarz Reprezentacji
Poniedziałek 21.11.2016

Robert Korzeniowski: Sport wciąż zbyt mało inwestuje w ludzi

Wywiad przeprowadzony do raportu "Polski Sport 2016. Rozwój, finansowanie i wyzwania", którego publikację zaplanowano na listopad 2016 roku.

 

Jak ocenia Pan kondycję polskiego sportu?

Na przestrzeni ostatnich 25 lat Polska przeszła długą drogę od sportu instytucjonalnego do sportu zawodowego i amatorskiej bazy. Na tej drodze jest kilka elementów, które dziś wyglądają blado. Choćby zawodowe kluby, spółki akcyjne, które nie są w stanie rywalizować budżetami na poziomie klubów europejskich. Dodatkowo zmalała liczba klubów a w szczególności ich stowarzyszeniowych form wielosekcyjnych. Samorządy nie zawsze na gruncie klubowym potrafią efektywnie współpracować ze sponsorami komercyjnymi, bądź wspierać kluby zwolnieniem opłat za korzystanie z infrastruktury, a to powinno być czymś bezdyskusyjnym.

Brakuje dobrego modelu finansowania szeroko pojętej kariery sportowej – od najniższych kategorii wiekowych, od dziecka, przez młodzież poprzez studia i dalszy rozwój i funkcjonowanie w społeczeństwie. Sport na poziomie związków działa nieźle, ale przede wszystkim głownie w sferze kadr. Nie ma instrumentów do budowania silnych dyscyplin obejmujących zarówno kadry , jak i dorosłych amatorów i aspirującą młodzież. Na pewno jednak nastąpiła wyraźna poprawa, jeśli chodzi o infrastrukturę. Pamiętajmy, że sport to nie tylko ludzie, ale także obiekty.

 

Jaką rolę w budowie potencjału sportowego pełni sponsoring sportowy i polityka Państwa?

Rynek sponsoringu ciągle bliższy jest krótkim celom marketingowym, niż długofalowym inwestycjom. To może wynikać z opóźnień w rozwoju marketingu sportowego w Polsce. Stąd często zmiany sponsorów, ich strategii. Do tego dochodzi polityka. Mamy spółki Skarbu Państwa, które raz wchodzą w jedną dyscyplinę, innym razem z niej wychodzą. Brakuje konsekwencji jeśli chodzi o sport i kojarzenie go z konkretnym brandem. Weźmy chociażby za przykład piłkarską ekstraklasę, która miała już chyba za partnerów wszystkie telefonie komórkowe.

Nie dostrzegam przejawów polityki sportowej, widzianej nie jako wyłączny obszar Ministerstwa Sportu i Turystyki. Narodowy program dla sportu powinien objąć ministerstwa: zdrowia, skarbu, infrastruktury, obrony, etc. Nie ma programu, który międzyresortowo prowadziłby politykę sportową. Są taktyki operacyjne dotyczące poszczególnych ministerstw, ale nie są koordynowane. Tu sporą rolę mógłby odegrać PKOl, ale dwa posiedzenia ,,Okrągłego Stołu’’ nie wystarczą.

 

Gdzie inwestycje są najbardziej potrzebne?

Ciągle za mało inwestujemy w ludzi. Brakuje dobrych programów dla trenerów, przez co umyka mnóstwo ludzi z fajną wiedzą, którą mogliby wnieść do sportu. W wielu krajach funkcjonuje spora pula trenerów – urzędników państwowych. W regionach powinni być ludzie, niezależni politycznie, którzy odpowiadaliby strategicznie za sport. Przecież wszystkie wybudowane obiekty nie są pomnikami pychy, czy wspomnieniem kampanii, tylko mają czemuś służyć. Warto szukać sponsoringu trenerów. Pokutuje u nas powiedzenie „ci wspaniali zapaleńcy coś robią”. Ale przecież oni mają rodziny, potrzeby, frustracje i często znikają ze sportu. Akurat wracam z AWF i zastanawiam się ilu absolwentów tej uczelni zostanie trenerami, menedżerami, generalnie wejdzie na ścieżkę rozwoju zgodną ze swoimi kompetencjami. Obawiam się, że bardzo niewielu.

 

Dlaczego tak się dzieje?

Nie ma dla nich pieniędzy. W kwestii powoływania klubów nie trzeba robić cudów. Są  to często obiekty wybudowane za środki unijne, ale nie ma komu pracować. Albo pracują ci, którzy już do niczego innego się nie nadają, w związku z tym pracują akurat tu. Jest im wszystko jedno. A profesjonaliści uciekają do innych zawodów.

Ciągle mam też poczucie, że niewiele wiemy o panoramie polskiego sportu. Nie mając konkretnej wiedzy w konkretnych dyscyplinach nie można śledzić kariery zawodnika i zarządzać sportem. Nie wiemy wiele o sporcie juniorskim. Tracimy mnóstwo talentów, bo nie umiemy zarządzać nimi w nowoczesny sposób. Prezes związku powinien w każdym momencie móc zdać raport z tego, co się u niego dzieje. A my przypominamy sobie o wszystkim raz na cztery lata przy okazji igrzysk olimpijskich.

 

Brytyjczycy zainwestowali w kolarstwo torowe, dzięki czemu zdobyli w Londynie najwięcej medali w tej dyscyplinie. Warto iść tym śladem?

Jeśli celem jest zdobywanie medali, to tak. Ale to musi być osadzone kulturowo, sport musi mieć akceptację społeczną. Nie zrobimy czempionów w krykiecie. Ale już czy to jest judo, czy kolarstwo torowe – jak najbardziej. Popatrzmy na chód sportowy, z którego pewne kraje zrobiły „medalodajny” przemysł. Zdobywają seryjnie medale, choć w innych lekkoatletycznych konkurencjach nie istnieją. Mają takie, a nie inne warunki geograficzne, klimatyczne i na to stawiają.

 

Gdzie szukać pieniędzy na sport?

Jeśli chodzi o finansowanie przez państwo, to ta kołdra zawsze będzie za krótka. Szukałbym w spółkach Skarbu Państwa, jeśli istniałby jakiś program międzyresortowy mówiący o korzyściach płynących z inwestycji w sport. Natomiast firmy komercyjne powinny mieć przestrzeń podatkową na inwestycje w sport – nie tylko zawodowy, ale też amatorski, masowy. Ważne są inwestycje w CSR, sport dzieci i młodzieży.

Kolejne źródło, to mikropłatności od tych, którzy uczestniczą w sporcie. Nauczyliśmy się kiedyś, że w sporcie wszystko jest dane, bo dawało państwo. To się powoli zmienia, ale proszę spojrzeć jakim problemem jest zebranie składek członkowskich w klubach. Wydajemy na kino, na wiele innych rzeczy, a przez myśl nam nie przejdzie, żeby wydać na klub sportowy. A przecież drobne pieniądze przeznaczane na aktywność klubową zbiorą się w większą całość, którą można sensownie wykorzystać. To idealna przestrzeń do budowania społeczeństwa obywatelskiego i olbrzymia rezerwa finansowa – masowe zrzeszanie się i mikropłatności spowodowałyby, że wszystkim byłoby lżej. Oczywiście w tej sytuacji mówimy o klubach w formie stowarzyszeń, w których wszystko byłoby kontrolowane, a same kluby co roku składałyby raporty. Wtedy dałoby się to zrobić.

Olbrzymie rezerwy tkwią w zakazanej póki co reklamie piwa i zakładów bukmacherskich, ale wygląda na to, że wkrótce doczekamy się zmiany i w tym zakresie.

Nie dodano jeszcze komentarzy.