Kalendarz Reprezentacji
Czwartek 03.11.2016

Andrzej Kraśnicki: Stan polskiego sportu nie odpowiada naszym aspiracjom

Wywiad przeprowadzony do raportu "Polski Sport 2016. Rozwój, finansowanie i wyzwania", którego publikację zaplanowano na październik/listopad 2016 roku.

 

Jaka jest kondycja polskiego sportu? Jak wygląda w porównaniu z innymi krajami europejskimi? Jakie są największe bariery w rozwoju sportu w Polsce?

Obecny stan polskiego sportu określiłbym jako nie odpowiadający naszym aspiracjom – zarówno tym obecnym w środowisku sportowym, jak i w szerokich kręgach polskiego społeczeństwa. Prawie 40-milionowy kraj zasługuje na pewno na wyższą pozycję w rankingach sportowych - światowym i europejskim.  Wydaje się, że wciąż zbyt niski jest stopień usportowienia polskiego społeczeństwa, zwłaszcza młodzieży. Nadal jeszcze zbyt mało Polaków regularnie uczestniczy w zajęciach sportowych lub choćby rekreacyjnych. To samo dotyczy niezbyt dużego jeszcze odsetka kobiet i dziewcząt aktywnych ruchowo – pod tym względem na pewno daleko nam przede wszystkim do państw skandynawskich, ale także np. do Austrii, Szwajcarii czy Hiszpanii. Jednak zmiany jakie podejmuje ostatnio Ministerstwo Sportu i Turystyki uważam za właściwe, idą bowiem w dobrym kierunku.

 

Czy wyniki osiągane na Igrzyskach Olimpijskich: liczba zdobywanych medali, liczba zdobytych medali w stosunku do liczebności naszej ekipy olimpijskiej są wystarczającym źródłem oceny kondycji polskiego sportu?

Liczba medali olimpijskich, z jaką kolejne (od Aten w 2004 roku) igrzyska kończyła nasza reprezentacja (czyli 10) na pewno nie zaspokaja naszych ambicji i możliwości – a właściwie w każdym przypadku kolejnych igrzysk (Ateny, Pekin, Londyn a teraz Rio de Janeiro) wielkość ekipy była lub jest podobna – nieco ponad 220 osób.  Jednak tylko przez pryzmat medali olimpijskich trudno oceniać stan naszego sportu. Najważniejsza jest, o czym przed chwilą wspomniałem, masowość sportu. Ponadto – kwestia piłki nożnej. Wprawdzie na igrzyskach olimpijskich nasza reprezentacja jest nieobecna aż od roku 1992 (wtedy było wicemistrzostwo w Barcelonie), ale przecież ostatnio właśnie przedstawiciele tej dyscypliny sprawiają nam coraz więcej radości. Przykładem – tegoroczne finały piłkarskich mistrzostw Europy, a i mecze eliminacyjne, które je poprzedzały. O tym też musimy pamiętać chcąc rzetelnie kondycje polskiego sportu ocenić. Pewnie, że niepokoi nas kryzys, jaki w ostatnich latach dotknął te dyscypliny, które kiedyś były naszą wizytówką w skali Europy i świata.

 

Czy gwiazdy sportu są nam potrzebne? Jaki jest ich wpływ na rozwój dyscypliny, jej finansowanie, zaangażowanie sponsorów, na przyciąganie do sportu młodzieży?

Gwiazdy to zawsze wzory, przykłady do naśladowania i w historii polskiego sportu mieliśmy ich wcale niemało. Są obecne i teraz, choć czasem może nie są tak powszechnie rozpoznawane jak to miało miejsce przed laty w przypadku „starych” mistrzów. Kiedyś wielu chciało być „Szurkowskimi”, „Szozdami”, „Szewińską” czy „Deyną”, a dziś – może jeszcze piłkarze wywołują podobne reakcje. Powodów jest sporo – od zmiany zainteresowań młodych Polaków (magia komputerów, tabletów itp.) po bardziej… leniwe podejście do życia i brak motywacji do bycia lepszym od rówieśników. Także szkolny wf ma tu swoje „grzeszki”… Z drugiej strony – mieć gwiazdę u siebie to szansa na zainteresowanie sponsora nie tylko jej osobą, ale i np. całą sekcją sportową czy klubem, albo też imprezą z jej udziałem…

 

Jakie są bariery w zaangażowaniu biznesu w sport? Jak je przełamać  i jak stworzyć w Polsce warunki dla zaangażowania biznesu w sponsoring sportowy?

Rozmawialiśmy o tym – w gronie wybitnych ekspertów – podczas zwołanych z inicjatywy Ś.P. dr Jana Kulczyka obrad „Okrągłego stołu polskiego sportu”.  Świat biznesu czuje się niekiedy skrępowany rozmaitymi ograniczeniami wynikającymi z przepisów podatkowych i prawnych – firmy deklarują gotowość do bardziej szczodrego traktowania sportu, widząc w tym szansę na w sumie niezbyt kosztowną reklamę i promocję. Niekiedy woleliby zainwestować w działalność sportową a nie np. w reklamy w mediach. W trakcie „okrągłego stołu” wypracowaliśmy stanowisko apelujące do władz o zmianę przepisów krępujących bliższą współpracę  biznesu i sportu. Wdrażanie naszych propozycji ma szanse powodzenia - „coś” rusza się na przykład w sprawie sponsorowania sportu przez legalnie działające w Polsce firmy bukmacherskie – zyskałby na tym zarówno sport, jak i Skarb Państwa.       

 

Czy Państwo wystarczająco wspiera polski sport? Jak wygląda ta sytuacja w porównaniu z innymi krajami europejskimi?  W jaki sposób Państwo powinno inwestować w sport?

Wierzymy, iż sport w polityce państwa zajmuje ważne miejsce. Środki budżetowe dla większości polskich związków sportowych są podstawowym źródłem finansowania ich działalności. W trakcie przygotowań do igrzysk olimpijskich w Rio narodowe federacje nie mogły narzekać ani na brak środków, ani też na to, że wpływały z ministerstwa z opóźnieniem – chcielibyśmy by tak było zawsze. Oczywiście, wiemy że budżet nie jest w stanie pokryć w pełni potrzeb sportu – marzy nam się jednak, aby te nakłady z roku na rok rosły. A z drugiej strony – o czym chwilę wcześniej wspomniałem – państwo powinno w większym stopniu stwarzać zachęty dla biznesu pragnącego łożyć na potrzeby sportu, bo same możliwości budżetowe są przecież ograniczone.  

 

Czy potrzebna jest wspólna polityka spółek Skarbu Państwa, czy powinny mieć dowolność w sponsorowaniu drużyn/sportowców/dyscyplin?

Państwo powinno stworzyć czytelną wspólną strategię i zasady wspierania sportu przez spółki Skarbu Państwa, ale też pozostawić im pewien margines na własne decyzje (wynikające np. z potrzeby wsparcia sportu w wymiarze lokalnym czy regionalnym, w miejscu działalności spółki lub w sąsiedztwie jej siedziby.  Optowalibyśmy jednak za tym aby wsparcie finansowe ze strony spółek państwowych było kierowane przede wszystkim w kierunki reprezentacji narodowych – zarówno w poszczególnych dyscyplinach, jak i całościowo – np. w stosunku do Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej. Wiemy, że finansowanie (czy współfinansowanie) klubów sportowych czasami pomaga im ściągnąć (np. w grach zespołowych) do klubu gwiazdy zagraniczne, a to ma wpływać na podniesienie poziomu rozgrywek i przekazywanie umiejętności polskim zawodnikom.  

 

Czy bukmacherzy powinni mieć możliwość  legalnego sponsorowania klubów, do sytuacji zawodników oraz  drużyn? Czy należy zmienić prawo dotyczące hazardu w Polsce, aby otworzyć takie możliwości?

Już o tym wspomniałem. Niedawno rząd zapowiedział zliberalizowanie istniejących przepisów i stąd nadzieja na dopływ do sportu dodatkowych środków. Takie kroki podjęło wiele innych państw i tego nie żałują. Ważne abyśmy mieli do czynienia z firmami działającymi w Polsce legalnie a nie z operującymi w szarej strefie. Godne rozważenia są też postulaty „Totalizatora Sportowego” zmierzające do tego by mógł on organizować zakłady czy loterie w Internecie oraz wejść do gry w loteriach europejskich. To też może przynieść środki i dla sportu, i dla fiskusa. 

 

Sport nie ma większych szans bez mediów. Czy media publiczne powinny, i jak ew. powinny wspierać te mniej dziś  pokazywane i popularne dyscypliny umieszczając je w swoich ramówkach?

Jednym z „misyjnych” zadań mediów publicznych (czy wkrótce – „narodowych”) jest popularyzowanie sportu. Pewnie, że sporty zaliczane do niszowych także powinny mieć swoje miejsce w ich ramówkach programowych. Problem w tym, że nadawcy „rozliczani” są z tak zwanej oglądalności, a tę gwarantują zazwyczaj ważne imprezy w sportach najbardziej popularnych (piłka nożna, lekkoatletyka, siatkówka czy piłka ręczna). Jednak owa „misja” musi skierować uwagę mediów także na sporty mniej popularne a rozwijane jakże często dzięki nieprzeciętnemu zaangażowaniu różnego rodzaju hobbystów czy wręcz… fanatyków.

Nie dodano jeszcze komentarzy.