Kalendarz Reprezentacji
Piątek 04.11.2016

Michał Listkiewicz: Państwo musi dbać o sport tak samo jak dba o kulturę i edukację

Wywiad przeprowadzony do raportu "Polski Sport 2016. Rozwój, finansowanie i wyzwania", którego publikację zaplanowano na październik/listopad 2016 roku.

 

Jakie czynniki hamują rozwój sportu w Polsce?

Po pierwsze upolitycznienie. Sport jest zbyt często wykorzystywany, jako narzędzie polityczne, oręż polityczny przez władze wszelkiego szczebla – od najwyższej do samorządowej. To odbija się przede wszystkim na oddolnych inicjatywach, gdzie są pasjonaci, koordynatorzy sportu dla dzieci i młodzieży. W procesie decyzyjnym decydenci zastanawiają się najpierw z jakiej opcji politycznej są te osoby, jaką mają przeszłość, poglądy polityczne. To dotyczy samorządów, gmin, powiatów. Sport powinien być od tego wolny. Najsilniejszy sport na świecie jest w Stanach Zjednoczonych m.in. dlatego, że jest całkowicie wolny od polityki. Tam właściciele wielkich klubów czy władze uczelni mają wolną rękę w podejmowaniu decyzji, jeśli chodzi o rozwój sportu. W Polsce niestety - co pokazuje historia m.in. PZPN gdzie przez kilkanaście lat był permanentny atak polityczny - politycy zazdroszczą ludziom sportu, sportowcom, sędziom i działaczom popularności i sukcesów próbując się na siłę podłączyć pod ich dokonania. Kiedy są sukcesy sportowcy są przyjmowani na audiencje, otrzymują nagrody, a kiedy jest porażka to się ich publicznie gani. Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Niemczech są tego najlepszym przykładem, kiedy ówczesny premier po prostu obraził piłkarzy mówiąc, że są do niczego.

Druga przeszkoda to brak nawyków pro sportowych w społeczeństwie. Nie ma mitu zdrowego życia i uprawiania sportu jak w krajach skandynawskich czy wspomnianych Stanach Zjednoczonych, gdzie nie wypada nie uprawiać sportu. W Polsce obecnie wiele się zmienia. Widzimy ludzi biegających, jeżdżących na rowerach, uprawiających sport dla siebie, ale pełna zmiana mentalnościowa wymaga jednego czy dwóch pokoleń. W Skandynawii zarówno 2-3 letnie dzieci jak i osiemdziesięcioletni staruszkowie uprawiają sport i to jest normalne. Ilość zajęć sportowych w szkołach jest nieporównywalna. Marzy mi się, abyśmy mieli w Polsce chociażby to, co dzieje się na Węgrzech, bo to jest kraj porównywalny do nas, gdzie nie było problemu z wprowadzeniem codziennych zajęć WF w szkołach i rzeczywiście obecnie WF jest ważny. Nie ma zwolnień, jeśli ktoś nie uczestniczy w zajęciach to pomaga nauczycielom np. w rozstawianiu przyrządów. U nas przez kilkadziesiąt lat utarło się, że WF jest najmniej istotną lekcją. Sport nie ma prestiżu. W USA czy Kanadzie student, który ma dobre wyniki sportowe jest dumą uczelni, a u nas niekoniecznie. Czasami nawet musi pokątnie udawać, że był na zajęciach, a w rzeczywistości poszedł na trening. Uczelnie wychowania fizycznego w czasach PRL jeszcze jakoś funkcjonowały, a w tej chwili są biedne, nastawione na komercję i zarobek. Uczelniane kluby sportowe też upadły, czego przykładem jest AZS AWF Warszawa, który miał kiedyś 25 sekcji, a w tej chwili ma kilka.

Myślę jednak, że idzie ku lepszemu szczególnie w sferze przekonywania dzieci i młodzieży do tego, że sport uprawiają dla siebie, że jest to coś potrzebnego. Bardzo popieram wszystkie akcje związane z uprawianiem sportu masowego. Jak widzę ile osób uczestniczy w zajęciach i jak są zawzięci to serce rośnie.

 

Jak promować sport i jaka jest w tym rola związków, klubów i gwiazd?

Gwiazdy to podstawa, ponieważ każdy kiedyś chciał być np. Tomaszewskim. Ja zawsze chciałem grać jak Szarmach, Lato czy Boniek. Tak samo każdy dziś chce być Lewandowskim czy Szczęsnym. Tak samo w innych dyscyplinach np. Anita Włodarczyk w rzucie młotem. Czasami na wsiach widzi się dziewczyny rzucające kamieniami czy jakimś żelastwem, bo nie ma sprzętu, a zobaczyła naszą złotą medalistkę i chce być kiedyś tak dobra jak ona. Gwiazdy muszą dawać dobry przykład i obecnie dają. Większość odnosi sukcesy, promuje zdrowy tryb życia, jest dostępna dla mediów. Mnie się podoba to, co obowiązuje np. w Bundeslidze, gdzie piłkarz ma w kontrakcie zapisane, że po treningu musi zostać tak długo, aż wszyscy kibice dostaną autograf czy zrobią sobie z nim zdjęcie, bo to część tego zawodu. Ci ludzie to są również przyszli sportowcy czy kibice, więc gwiazdy mają ogromne znaczenie w promocji sportu.

Ogromne znaczenie mają też kluby, które muszą się otworzyć na młodzież z najbliższego sąsiedztwa. Mnie trochę boli, że upadają, przynajmniej w Warszawie, dzielnicowe kluby sportowe. Kiedyś w każdej dzielnicy był klub, który był otwarty dla wszystkich zainteresowanych z okolicy, z sąsiednich ulic. Mogliśmy kopać, grać w piłkę ręczną, grać w hokeja. Dostawaliśmy sprzęt, praktycznie nic to nie kosztowało, bo powszechna byłą wiedza, że ze 100 trenujących może 1 będzie zawodowo uprawiał sport, ale pozostałym 99 osobom zaszczepi się bakcyla. Dzięki temu ja trafiłem do sędziowania. Nie miałem talentu, aby profesjonalnie uprawiać sport, ale sport tak mi się spodobał i wciągnął, że stwierdziłem, że chcę w nim być.

 

Z jednej strony mamy imprezy rangi międzynarodowej np. mistrzostwa, a z drugiej ligi. Które elementy są ważniejsze dla gospodarczego rozwoju sportu?

W skali kraju i promocji dyscypliny na pewno ważniejsze są te wielkie imprezy. To, że w 2012 roku odbyło się u nas EURO odczuwamy do dziś i będziemy odczuwać jeszcze przez wiele lat. Natomiast w skali codzienności to ważniejsze są ligi. Mistrzostwa czy duże imprezy międzynarodowe organizowane są w Polsce raz na kilka lat i jest to wielkie święto, natomiast chleb codzienny jest w ligach. Jednocześnie bez mocnych lig nie będzie mocnych reprezentacji. Rozwój lig na wszystkich szczeblach jest niezbędny. Nie bardzo mi się podoba pomysł zamykania lig, a są dwa modele: anglosaski i amerykański. U nas zaczyna zadomawiać się system amerykański, czyli zamkniętych lig dla tych, którzy mają pieniądze i wspaniałe obiekty. Mnie się bardziej podoba model anglosaski, gdzie każdy ma szanse awansu tzn. wygrałeś ligę, masz odpowiedni obiekt to awansujesz do wyższej. To, co u nas dzieje się w siatkówce tzn. zamknięta liga, do której bardzo trudno awansować nawet, jeśli ktoś wygra wszystkie mecze w drugiej lidze to pójście w kierunku widowiska i show dla zamkniętej, elitarnej grupy. Nie możemy według mnie zamknąć lig tylko dla wielkich ośrodków. Dobrym przykładem w piłce nożnej jest Nieciecza. Maleńka wioska, wszyscy się początkowo śmiali z ich awansu do ekstraklasy, a oni całkiem dobrze sobie poradzili. Wygrali w lidze z Lechem i Legią, na mecze przychodzi 4000 osób, chociaż w wiosce mieszka 800 mieszkańców. Szanujmy tych małych, ponieważ dzięki Niecieczy to w regionie tarnowskim dotychczas zaniedbanym sportowo również dzieci zaczną chcieć trenować i grać w piłkę.

 

Jaki jest wpływ imprez sportowych na społeczność i rozwój regionu lub kraju?

Oczywiście są to wymierne korzyści finansowe. Jednak nie tylko. Moim zdaniem przede wszystkim zyskujemy know-how. Biorą, jako przykład mistrzostwa piłkarskie w 2012 roku, trzeba powiedzieć, że tak dobrze zorganizowanej imprezy z międzynarodowym rozgłosem i promującej nasz kraj jak Euro 2012 to dawno nie było. Sport pokazał Polskę od jak najlepszej strony. Kibice, którzy przyjechali na turniej zwiedzali obiekty kulturalne, muzea, jeździli po całym kraju i spotykali się z ogromną gościnnością. Zobaczyli, że Polska gastronomia jest na najwyższym poziomie, słuchali koncertów, więc sport stał się w tej sytuacji ambasadorem Polski.

 

Jak ocenia Pan zainteresowanie biznesu sponsoringiem sportowym na przestrzeni ostatnich lat?

Na pewno zainteresowanie sponsoringiem wzrasta i cieszy fakt, że wielkie firmy tj. spółki Skarbu Państwa i biznesmeni posiadający duże przedsiębiorstwa weszli w sport, ale cały czas jest to nieporównywalnie mało w porównaniu z czołowymi europejskimi krajami. U nas przez lata systemu komunistycznego sport był upaństwowiony. Kopalnia sponsorowała konkretny klub, huta inny i nie trzeba było się starać o finansowanie. Wystarczyło, że Dyrektor kopalni był kibicem jakiegoś klubu i państwowe pieniądze zasilały kasy klubowe. W tej chwili trzeba chodzić w poszukiwaniu sponsorów i trzeba było wykształcić pokolenie menadżerów sportu. Powstały dedykowane kierunki na wyższych uczelniach np. menadżer sportu uczące jak zabiegać o środki, ponieważ dzisiaj nikt nie przyjdzie do klubu i nie powie „dam Wam pieniądze, a wy róbcie co chcecie”. Darczyńca chce sprawdzić jak te pieniądze są wydawane, jaki jest efekt. Wydatkowanie musi być transparentne i stąd nowa kategoria ludzi, których czyli menadżerów wiedzących jak zabiegać o pieniądze i jak je prawidłowo zagospodarować.

Poprawił się na szczęście wizerunek sportu i w tej chwili sponsorzy nie mają obaw, że wydadzą pieniądze na coś, co jest skorumpowane lub też środki zostaną roztrwonione przez działaczy. Tego już nie ma.

 

Biznes chętnie inwestuje w gwiazdy, ale nie chce inwestować w wychowanie nowych. Jak to zmienić? 

To jest problem, który Węgrzy dobrze rozwiązali wprowadzając zachęty podatkowe. Na Węgrzech w tej chwili w wybranych dyscyplinach sportu, jeśli firma czy przedsiębiorca zainwestuje w sport młodzieżowy, akademie sportowe i infrastrukturę to otrzyma ogromne zwolnienia podatkowe. Jednakże nie może wycofać wsparcia przez 8 lat, ponieważ jeśli to zrobi to musi zwrócić do kasy państwa kwotę, na którą otrzymała zwolnienie. W praktyce, jeśli lokalny przedsiębiorca ma do wyboru oddać składki do skarbu państwa albo przeznaczyć je na rozwój sportu młodzieżowego w swoim środowisku to wiadomo, że zrobi to drugie, bo zrobi coś pożytecznego dla miejscowości i mam nadzieję, że nasi rządzący pójdą tym tropem. Mnie kiedyś premier Orban tłumaczył, że to rzeczywiście opłaca się finansowo. W skali całego kraju te podatki to nie jest aż tyle, żeby to potrząsnęło budżetem, natomiast korzyść z tego, że młodzi ludzie zamiast siedzenia przed komputerem czy sięgania po używki zwrócą się w stronę sportu jest ogromna. Amerykanie kiedyś obliczyli, że jeden dolar zainwestowany w sport masowy to oszczędność siedmiu dolarów na służbie zdrowia i walce z przestępczością.

 

Czy zamiast dodatkowych nakładów ze strony Państwa, korzystniejsze jest wprowadzenie zwolnień podatkowych?

Dokładnie tak. Państwo nie musi finansować sportu na poziomie lokalnym, ale niech stworzy zachęty do inwestycji dla przedsiębiorców. Niech przedsiębiorstwo, które przeznaczy środki na rozwój sportu masowego, nie ma sponsoring gwiazdy czy klub ligowy, miało ulgi podatkowe z tego tytułu. Państwo na tym wiele nie straci, a sport wiele zyska.

 

Czy byłoby dobrze, aby spółki Skarbu Państwa realizowały jeden czy kilka kompleksowych planów wsparcia polskiego sportu?

Wiem, że jest taki pomysł i on mi się bardzo podoba, żeby czołowe spółki Skarbu Państwa, a jest ich około dziesięciu, opiekowały się najbardziej popularnymi masowo dyscyplinami sportu, ale niekoniecznie przyciągającymi tłumy kibiców. W Niemczech jest tak, że sporty walki np. zapasy, judo czy strzelectwo są wspierane państwowo przez resorty, które budują obiekty, a najlepsi zawodnicy w tych dyscyplinach idą do wojska i mają tam stałe pensje. Mam nadzieję, że to u nas tez w tym kierunku pójdzie, bo państwo musi dbać o sport podobnie, jak dba o kulturę i edukację. Kiedyś się oburzałem, kiedy mówiono „po co nam te stadiony, przecież brakuje szpitali”, ponieważ uważam, że w dużym polskim mieście Musą być wszystkie te obiekty: szpital, stadion, filharmonia, Dom Kultury, teatr.

 

Czy gry hazardowe powinny wrócić do stanu poprzedniego i być dopuszczone do legalnego wspierania sportu?

Uważam, że to hańba, że przez palce przeciekają nam miliardy, firmy, które nie płacą w Polsce podatków czerpią zyski z gier hazardowych, a państwo polskie nie ma z tego korzyści. Wystarczyłoby, aby na rozwój sportu przeznaczać niewielką część zysku firm hazardowych i sport od razu rozkwitłby jak kwiaty na wiosnę. Polskie firmy legalnie działające na rynku i płacące podatki łożą na polski sport i widzimy to w sponsoringu czy akcjach młodzieżowych. Tych firm jest jednak tylko kilka. 85 proc. rynku to szara strefa, która jednak chciałaby pewnie pomóc sportowy gdyby miała ku temu zachętę. Dlatego trzeba albo tak te podatki ustalić, aby działalność w szarej strefie nie opłacała się, a opłacało płacić niewielki podatek i inwestować w sport, albo twardymi metodami zakazać wszelkiej takiej działalności. Zakłady bukmacherskie czy gry losowe to ogromny i niewykorzystany rezerwuar środków dla polskiego sportu.

Nie dodano jeszcze komentarzy.