Kalendarz Reprezentacji
Środa 25.01.2017

Wawrzyk wykluczony z walki o mistrzostwo świata

Zaplanowana na 25 lutego walka Andrzeja Wawrzyka z Deontayem Wilderem o pas mistrza świata WBC w wadze ciężkiej prawdopodobnie się nie odbędzie. Jak poinformowały amerykańskie media, polski pięściarz miał pozytywny wynik testu antydopingowego. 

Według stacji ESPN, która powołuje się na wiadomości od Margaret Goodman, szefowej Voluntary Anti-Doping Association (VADA), organizacji walczącej o czystość boksu, pozytywny wynik miały dać badania przeprowadzone w Warszawie 15 i 16 stycznia. W organizmie Wawrzyka wykryto steryd anaboliczny - stanozolol. Amerykański menedżer Polaka Leon Margules miał przekazać ESPN, że do pięściarza nie dotarły jeszcze żadne oficjalne informacje na ten temat. Wawrzykowi przysługuje prawo odwołania i zażądania sprawdzenia próbki B.

Do walki miało dojść 25 lutego w Legacy Arena in Birmingham, w stanie Alabama, w rodzinnych stronach Wildera.

W połowie lipca 2016 roku w Legacy Arena Wilder wygrał z rodakiem Chrisem Arreolą. W tym pojedynku doznał kontuzji ręki. Potyczka z Wawrzykiem miała być jego powrotem do boksu, gdyż wcześniej odwołano pojedynek z Aleksandrem Powietkinem. Rosjanin również "wpadł" na dopingu. Nieco wcześniej Wilder znokautował Artura Szpilkę, a WBC uznała tę akcję za "nokaut roku".

31-letni Wilder jest niepokonany na zawodowych ringach, do tej pory wygrał 37 pojedynków, w tym 36 przed czasem. Dwa lata młodszy Wawrzyk legitymuje się rekordem 33-1. Jedyną porażkę poniósł w maju 2013 roku z Rosjaninem Aleksandrem Powietkinem, a stawką był pas mistrza świata organizacji WBA. Od tamtej potyczki polski pięściarz odniósł sześć zwycięstw, żadnego na punkty. W ubiegłym roku wygrał dwie walki - z Marcinem Rekowskim i byłym pretendentem do tytułu WBC Albertem Sosnowskim.

Na gali 25 lutego miał walczyć też Szpilka (20-2), który od roku nie boksował ze względu na kontuzję. Niedawno jednak poinformował, że do pojedynku z Amerykaninem Dominikiem Breazeale'em nie dojdzie.

 

Źródło: PAP foto: PAP/EPA/ Yuri Kochetkov

Nie dodano jeszcze komentarzy.